Marzenia się spełniają – ale tylko dzięki Twojej pomocy

Od dziecka marzyłam o tym, aby wydać choć jedną książkę. Nie byle jaką, ale taką, która zmienia świat. Od dziecka byłam idealistką, a to właśnie idealiści popychają nasz świat do przodu. I w ciągu ostatnich dwóch lat, kiedy zaczęłam wychodzić poza granice własnej strefy komfortu, wszystko zaczęło się w moim życiu zmieniać. Podjęłam decyzję, że chcę właśnie tego i zaczęłam robić wszystko, aby efekt końcowy był taki, jakiego pragnę. Wydałam swoją pierwszą książkę. I jest to poradnik dla kobiet. A zatem spełniłam oba swoje marzenia. Jak to się w ogóle stało??

Moja droga do tego, co dzieje się w moim życiu teraz, była długa i kosmata. Czasem błądziłam rezygnując z pisania, ale w głębi duszy czułam, że to jest coś, co chcę robić przez całe moje życie. Pierwszą książkę napisałam mając 9 lat. Była to krótka historia o królewnie i królewiczu ozdobiona głównie rysunkami, w sumie jednak liczyła dwanaście stron. Po niej pojawiło się mnóstwo innych krótkich opowieści. Mój nauczyciel języka polskiego w szkole podstawowej, nieżyjący już Leszek Głowacki, pokazał mi nasz język jako nieskończoną, fascynującą kombinację słów. Pisanie wierszy nie stanowiło dla mnie problemów. W liceum zdobyłam drugą nagrodę za opowiadanie w konkursie ogólnoszkolnym. To były moje pierwsze pieniądze zarobione na pisaniu 🙂

Wtedy właśnie poczułam, że znalazłam swój styl pisania powieści. Trochę mistyczny, trochę poetycki, czasem bardzo konkretny. Do dziś tak właśnie pisane są moje opowiadania i powieści (które niedługo będzie można zamówić z mojej strony, powieść „Dom nad rzeką” jest bowiem właśnie szykowana do wydania). Wszystko wyglądało wspaniale, szłam w wybranym przez siebie kierunku, ale tak naprawdę, gdyby zagłębić się w to wszystko, docierało się do ciemni…

Byłam szarą myszką. Przez sytuacje, które miały miejsce w moim życiu, a o których tutaj pisać nie będę, zamknęłam się w sobie, odcięłam od świata zewnętrznego. Świat moich książek był światem, w którym żyła prawdziwa JA. tam mogłam osiągać to, czego pragnęłam, być, jaka chciałam, a rozwój sytuacji był zgodny z tym, czego ja sama chciałam. Tam nikt mnie nie skrzywdził. Pisanie było dla mnie terapią, kiedy nie potrafiłam sobie poradzić z własnymi emocjami.

W międzyczasie, kiedy ból wewnętrzny był tak potężny, że pisanie nie pomagało, a ja w realnym świecie czułam, że nie mam na nic wpływu, popadłam w bulimię, a po kilku miesiącach wpadłam w początki anoreksji. Waga poniżej normy, brak miesiączki, wypadające włosy, zniszczone paznokcie, a to wszystko dlatego, że przestałam jeść. Przez dwa tygodnie nie zjadłam ani kawałka pokarmu, pod koniec drugiego tygodnia odrzuciłam picie… Nie wierzę w przypadki, dlatego wiem, że nie bez przyczyny w mieszkaniu nad nami mieszkała pielęgniarka, która jednym zdaniem wyciągnęła mnie z tego dna.

Moje zdrowie od tamtej pory nie jest już takie samo, a ja wciąż poszukuję sposobu na doprowadzenie go do stanu zadowalającego. Ale też od tamtej pory zaczęłam inaczej postrzegać siebie samą. Doszłam do wniosku, że działając w ten sposób niszczę je, zamiast mu pomagać. Jednak dopiero na studiach wszystko zaczęło się zmieniać.

Trafiłam wówczas na książkę Iwony Majewskiej-Opiełki „Ku doskonałości. 30 dni pracy nad sobą”. Ta „doskonałość” w tytule mocno mnie zainteresowała. Dążyłam wówczas do doskonałości ustalonej przez otocznie i wciąż miałam wrażenie, że temu nie dorównuję…

Od tej książki zaczęła się moja zmiana. Było to około 15 lat temu. Tyle czasu zajęło mi, żeby wydostać się z dna emocjonalnego, z tej czarnej dziury mojej duszy, żeby znaleźć się tutaj, gdzie jestem. Kilka miesięcy pracowałam nad wybaczeniem osobom, które mocno mnie kiedyś skrzywdziły, bo rozliczenie się z przeszłością to pierwszy krok do tego, aby coś zmienić w swoim życiu. Jeśli przeszłość będzie ciągnęła się za Tobą, Twoje żale, ból, nienawiść przytłumią to, co możesz osiągnąć już w tej chwili. Nie jest to łatwe, ale możliwe. Wiem to po sobie.

Kiedyś byłam bardzo nieśmiała. Różne przypadki z przeszłości sprawiły, że milkłam w tłumie, wycofywałam się. Starałam się zniknąć, gdy ktoś odezwał się do mnie. Praca nad poczuciem własnej wartości nadal trwa, ale jest ono na takim poziomie, że zdecydowałam się wyjść poza kolejną granicę własnej strefy komfortu i zorganizować spotkanie autorskie mojej pierwszej książki. Szczegóły można znaleźć tutaj: Kawka autorska w Kafka Kafe. Spotkanie odbędzie się już za tydzień we wtorek (29 sierpnia o godzinie 11:00).

Z książką „Mama w Harmonii. 3 miesiące do wewnętrznego szczęścia” było podobnie. Pisałam ją do szuflady, mimo że co jakiś czas wspominałam o niej publicznie. Zauważyłam w sobie pewną tendencję, która już została zwalczona, na szczęście 🙂 Ukończyłam 2 książki spośród wielu długich powieści, pozostałe nie mają ostatniego lub dwóch ostatnich rozdziałów. Dziś wiem, że była to obrona przed tym, aby pójść dalej. Bo skoro nie jest skończona, to nie mogę jej wydać…

Z poradnikiem dla mam chciałam, aby było inaczej. Podjęłam decyzję o wydaniu jej i wciąż, na okrągło, pisałam o tym, że piszę i że będzie wydana. Samo pisanie książki dało mi niezłego kopa do działania, bo książka sama w sobie jest mega pozytywna. 🙂 Napisanie 300 stron A5 zajęło mi 5 miesięcy. W kolejnych miesiącach książka była sprawdzana. Pod koniec roku miała się ukazać, a ja byłam wniebowzięta. I wtedy otrzymałam negatywną odpowiedź od wydawnictwa, z którym byłam umówiona na wydanie mojej książki. Nie poddałam się jednak, skontaktowałam się z drugim wydawcą, który zdecydował się wydać książkę. Wycofał się jednak tłumacząc się nieporadnie, że rynek polskich kobiet nie jest gotowy na taką formę książki. Nie uzyskałam innych wyjaśnień. Mój zapał nieco ucichł. Miałam już umówionych Patronów Medialnych, którzy tylko czekali na mój sygnał, by móc opublikować informację o wydaniu.

W styczniu 2017 roku odcięłam się od swojej książki. Potrzebowałam oddechu, czegoś innego. Zajęłam się całkowicie moją grupą Projekt Kobieta w Harmonii. Choć tematycznie związana, to jednak nie mówiłam bez przerwy o książkę, a mogłam się skupić na kobietach uczestniczących w Projekcie. W lutym zdecydowałam, że wracam do mojego poradnika, bo książka jest zbyt wartościowa, żeby nie została pokazana innym kobietom.

Zdecydowałam się wziąć sprawy w swoje ręce. Z nieba samo nic nie spadnie. Zabrałam się za szukanie wydawnictwa wspierającego młodych autorów. Trwało to trochę, bo wyłożyć kilkanaście tysięcy za nakład 500 sztuk nie było mnie zwyczajnie stać. Aż zdecydowałam się współpracować z Ridero, które przewijało się wśród różnych tekstów na facebooku czy w Intenrecie od długiego już czasu. I to był strzał w dziesiątkę! Książka jest wydana przepięknie, współpraca z wydawnictwem układa się wspaniale, a ja mogę działać w kręgu spraw, na które mam wielki wpływ.

Bo wiedz, że marzenia się spełniają, ale Ty musisz im pomóc. Same z nieba Ci nie spadną. Czasem potrzeba na to kilku tygodni, czasem miesięcy, a czasem realizujesz je przez lata. Ale zawsze warto. 🙂 Wszystko, co dzieje się w naszym życiu, zaczyna się od marzeń. Jeśli nie pozwalasz sobie na marzenia, może się zdarzyć, że ominie Cię wiele szans, wiele wspaniałych okazji, które zmieniłyby Twoje życie diametralnie.

Dlatego zapraszam Cię na spotkanie autorskie, które już za tydzień zagarnie całą kafejkę Kafka Kafe w Oławie. Przewidziane jest losowanie nagród dla Uczestniczek, animator, który zabawi maluchy, a także warsztat, w czasie którego porozmawiamy „Jak znaleźć czas na wszystko i żyć w zgodzie ze sobą”. Jesteś ciekawa? 🙂 Przyjdź lub przyjedź koniecznie! Idę ->

Uściski,

Joasia

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Podziel się opinią - każde słowo ma swoją wartość :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s