Zamilcz w końcu i posłuchaj!

zamilcz-i-wreszcie-posluchaj

Zmarszczyła brwi. Czy on w ogóle słuchał, co ona miała do powiedzenia? Odnosiła wrażenie, jakby przebywali na zupełnie różnych planetach. „I raz dziennie, powiedzmy przez godzinę, mogłabyś zająć się tą kwestią.” – opowiadał z zapałem. „Powiedziałam ci, że zupełnie mnie to nie kręci..” – powtórzyła. „Świetnie się do tego nadajesz! Mówię ci, to będzie strzał w dziesiątkę.” – uśmiechnął się. „Nie robiłabym tego na najwyższym poziomie swoich umiejętności. Nie interesuje mnie ta dziedzina.” – nadal oponowała. „Nauczyłabyś się wszystkiego! Jesteś zdolna”… Ile razy wydaje się nam, że naprawdę słuchamy, że wczuwamy się w to, co ta druga osoba chce nam powiedzieć, a tak naprawdę słyszymy tylko słowa, którym na dodatek nadajemy własne znaczenie?

Dlaczego o tym w ogóle piszę? Bo mam wrażenie, że podobne rozmowy przeprowadzane są nagminne, a to stawia nas, ludzi, w niezbyt korzystnym świetle. Wielu z nas zamkniętych jest w swoim własnym świecie, nie dopuszcza do świadomości, że osoba, z którą rozmawiamy, ma zupełnie inne doświadczenia życiowe, inne emocje i spostrzeżenia, niezależnie od tego, czy jest to partner, własne dziecko czy klient. A zrozumienie tego jest podstawą do prawidłowej komunikacji międzyludzkiej.

SŁUCHASZ, CZY TYLKO SŁYSZYSZ, CO ZOSTAŁO POWIEDZIANE?

„Większość ludzi nie słucha z intencją zrozumienia; słuchają, aby odpowiedzieć. Mówią lub przygotowują się do mówienia. Filtrują wszystko przez swoje paradygmaty, w życiu innych odczytując własną biografię.” 

(Stephen Covey)

Covey w swoich książkach porównuje dwie osoby rozmawiające w wyżej opisany sposób do okulisty i pacjenta. Pacjent przychodzi do lekarza i prosi o radę, co ma zrobić, żeby widzieć lepiej. A lekarz…daje mu swoje okulary, bo jemu one sprawdzają się doskonale.. Zdajesz sobie zapewne sprawę, że to nie było rozwiązanie, jakiego oczekiwał pacjent. Tymczasem wielu z nas stara się osobie, z którą rozmawiamy, a zwłaszcza – która przyszła do nas z prośbą o radę lub po prostu się wyżalić – pokazać świat z własnej perspektywy, zamiast wysłuchać i wsłuchać się w to wszystko, co nasz rozmówca przekazuje nam między wierszami.

MOŻNA TO ZMIENIĆ – SŁUCHAJĄC EMPATYCZNIE

Tylko co to jest słuchanie empatyczne? Wielokrotnie słyszałam już od czasów szkoły podstawowej, że „potrafię słuchać”. Słyszałam też nie raz, że „słucham sercem”. Powtarzały to przeróżne osoby tak często, że w końcu w to uwierzyłam.

Tymczasem i mnie zdarza się jeszcze słuchać z intencją odpowiedzi, a nie z intencją wysłuchania i zrozumienia. Zdałam sobie z tego sprawę, kiedy w ubiegłym roku przeprowadzałam Projekt Skuteczność na moim fanpage’u skupiony na siedmiu nawykach skutecznego działania Stephena Covey’a.

Dowiedziałam się wówczas, żesłuchanie empatyczne to słuchanie całym sobą, z intencją jak najlepszego zrozumienia rozmówcy, skupienie nie tylko na wypowiadanych przez niego słowach, ale też na całej ich otoczce – na tonie głosu, na mowie ciała. Słuchanie empatyczne to takżeumiejętność przyjęcia punktu widzenia drugiej osoby, a nie nakładanie na jej słowa swojego. Spoglądasz wówczas na jej problem zupełnie inaczej – rozumiesz ją o niebo lepiej, prawdziwie.

ZROZUM, A POTEM ZOSTAŃ ZROZUMIANYM

I to jest właśnie klucz do doskonałej komunikacji między ludźmi. Jeśli poświecimy trochę czasu na to, aby naprawdę usłyszeć, co druga ma do powiedzenia, jeśli skupimy się przede wszystkim na jej potrzebach i zrozumiemy, co, często między słowami, chce nam przekazać, otworzymy sobie drogę do porozumienia. Dopiero wówczas można przedstawić swój punkt widzenia i postarać się, aby nasz rozmówca równie dobrze zrozumiał nas samych. Ta zasada działa w obie strony J

SŁUCHASZ UWAŻNIE SWOICH KLIENTÓW?

W biznesie rzadko kiedy mamy problem, aby wysłuchać uważnie swoich potencjalnych klientów, choć i tutaj czasem pojawia się pewien kłopot. Znam osoby, które budują biznes w oparciu o ..swoje własne przekonania, bez sprawdzenia, czego tak naprawdę potrzebuje rynek.

A przecież bez klientów nie ma biznesu. Stephen Covey w swojej książce „7 nawyków skutecznego działania” pisze:

„Skutecznie działający sprzedawca stara się najpierw zrozumieć potrzeby, preferencje i możliwości klienta. Sprzedawca-amator sprzedaje produkty, sprzedawca-profesjonalista – zaspokaja potrzeby i rozwiązuje problemy. (…) Profesjonalista uczy się, jak stawiać właściwie diagnozy, czyli jak zrozumieć potrzeby. Uczy się również, jak powiązać owe potrzeby ze swoimi produktami i usługami. Musi też posiadać spójność wewnętrzną, by uczciwie mógł powiedzieć: ‚To, co mogę ci zaoferować, nie zaspokoi w pełni twoich potrzeb’ – jeśli taka jest prawda.”

O spójności wewnętrznej napiszę innym razem, tymczasem wyjaśnię Ci po krotce, że jest to zgodność między tym, co myślimy, co czujemy, co mówimy i co robimy. Dzięki temu budzimy zaufanie, stajemy się wiarygodni. Dzięki temu zyskujemy nowych klientów.

Od dłuższego już czasu wchodzi nowy trend sprzedaży nastawiony nie na produkty i jak największą efektywność w działaniu, choćby miało się sprzedać super buty do biegania osobie siedzącej na wózku inwalidzkim, ale nastawiony na potrzeby ludzi. A za tym właśnie idzie uważne słuchanie innych osób – w tym przypadku klientów. Tylko takie działanie niesie za sobą prawdziwy sukces.

Słuchanie empatyczne znajduje szczególne miejsce w rodzinie.

SŁUCHASZ SWOICH DZIECI I PARTNERA?

Ponieważ mam prawie trzyletniego syna, bywam z nim w różnych miejscach, w których przebywają inni rodzice z dziećmi. Nierzadko zdarza mi się usłyszeć wymianę zdań pomiędzy tymi dwoma pokoleniami, która sprawia, że mimowolnie unoszę brwi ze zdziwienia.

Nie jestem matką idealną i także popełniam błędy, jednak szacunek dla drugiego człowieka znajduje się u mnie w grupie priorytetowej. Słucham swojego syna, zadaję mu pytania i zapewne dlatego nie ma on oporów, aby przyjść do mnie z jakimkolwiek (nawet najbardziej dla mnie błahym) problemem, bo wie, że znajdzie wsparcie.

Tymczasem bardzo często, zapewne nieświadomie, bo tak mają wpojone, wielu rodziców ocenia, krytykuje i nadinterpretuje zachowanie swoich dzieci, a do tego zadaje mnóstwo niepotrzebnych pytań, zamiast zadać kilka najważniejszych.

Zastanów się, jak reagujesz, kiedy Twoje dziecko jest zdenerwowane. Krzyczysz na nie? Oceniasz je używając niezbyt chlubnych epitetów? Krytykujesz? Obrzucasz tysiącem pytań, na które nawet Ty sama nie byłabyś w stanie odpowiedzieć?

A może podchodzisz do dziecka i pytasz, skąd się wzięły u niego takie emocje? Co takiego się stało? I słuchasz uważnie, bez przerywania i dawania natychmiast rad, co pociecha ma do powiedzenia?

Przypomnij sobie jeszcze, jak to było, kiedy Ty sama byłaś dzieckiem. Czy Ciebie wysłuchiwano, czy od razu byłaś poddana ocenie? Ma to ogromny wpływ na Twoje obecne zachowanie, więc jeśli nie pozwalano Ci pokazać problemu od Twojej własnej strony, możliwe, że dziś powielasz ten schemat. I możliwe, że zdałaś sobie sprawę, że nie chcesz takiego samego losu zgotować swoim dzieciom. Co bardzo mnie cieszy J

Proponuję Ci zatem zadanie:

Dziś, kiedy tylko ktokolwiek przyjdzie do Ciebie porozmawiać, staraj się NAJPIERW WYSŁUCHAĆ, nie wtrącać żadnych rad, nie oceniać zachowania ani tej osoby, nie zarzucać pytaniami. Po prostu wysłuchaj, skup się na tonie głosu, na tym, co mówi ciało Twojego rozmówcy, wczuj się w sytuację życiową tej osoby, w jej doświadczenia życiowe, a dopiero potem pokaż swoje stanowisko. Niby proste, ale jednak wymaga trochę koncentracji, aby pohamować trochę nasze emocje ;)

Pozdrawiam Cię serdecznie!

Joasia

Reklamy

4 thoughts on “Zamilcz w końcu i posłuchaj!

    • JoannaPS pisze:

      Marlena, kiedy pracujesz, naturalnie skupiasz się na pracy. 🙂 Tu bardziej chodzi o to, by podczas rozmowy (a nie monologu malucha) wsłuchać się uważnie w to, co mówi druga osoba. Nie radzić od razu, a raczej starać się zrozumieć. Powodzenia w ćwiczeniu! 😉

      Polubione przez 1 osoba

  1. zyska123 pisze:

    Cały czas słyszę, że potrafię słuchać. I jest to prawda. Staram się także, nie dawać gotowych rozwiązań, a zachęcać do znalezienia własnej drogi. Zazwyczaj się udaje. Moim problemem jest raczej to, że w drugą stronę to niekoniecznie działa i rzadko mam się komu wygadać.

    Polubienie

    • JoannaPS pisze:

      To rzeczywiście mało komfortowa sytuacja. Skoro jednak piszesz, że „rzadko masz się komu wygadać”, oznacza to, że gdzieś tam są takie osoby. W dzisiejszych czasach ludzie mało ze sobą rozmawiają, a słuchać potrafi garstka… Jeśli w Twoim otoczeniu są takie osoby, może warto trzymać się ich?

      Polubienie

Podziel się opinią - każde słowo ma swoją wartość :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s