Jestem mamą. Mam pasje. – historia Darii

 

jestem-mama-mam-pasje-daria

 

Kiedy przeczytałam wpis Darii, popłakałam się… Niezwykle wzruszająca historia, pełna inspiracji, jak pogodzić macierzyństwo, pasje i własny biznes. Marzę o tym i dążę do tego, aby i mój kontakt z moim synkiem rozwijał się w tym kierunku 🙂 Przeczytaj koniecznie wpis Darii!

 


Asiu,

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam na FB Twój post, dotyczący pomysłu opisania tego jak łączę pasję, aktywną pracę zawodową z macierzyństwem, pomyślałam, że to wspaniała sprawa. Bardzo się ucieszyłam i rozmyślałam, o czym już napisać. Następnie zaczęłam się jednak zastanawiać, czy faktycznie mam o czym powiedzieć. Czy swoim podejściem do łączenia tak ważnego macierzyństwa, pasji i pracy, mogę kogokolwiek zainspirować do działania?

Łączenie tak wielu, tak ważnych sfer życia nie jest prostym zadaniem. Myślę też, że często jako kobiety, młode matki – mając na uwadze to o czym mówią i wymagają od nas nasza rodzina, bliscy i media – wpadamy pułapkę idealnych wizji naszego macierzyństwa i życia. I ja też wcale też się od tego nie uchroniłam. Do tej pory jeszcze czasami łapię się na tym, czy aby na pewno jestem dobrą mamą? Przecież bardzo aktywnie pracuję, uczę się, realizuję swoje pasje i dokonuję wyborów zgodnie z moimi potrzebami i możliwościami. Ale od początku…

Jestem mamą z przeszło 10-letnim stażem. Odkąd tylko pamiętam, zawsze pragnęłam zostać mamą. I to jak najwcześniej. Chciałam aby moje dziecko miało energicznych, silnych i pełnych pasji, mądrych rodziców. I tak też się stało. Spełniło się moje marzenie i w wieku 24 lat urodziłam mojego ukochanego syna. Zawsze byłam aktywną, angażującą się kobietą, miałam wiele marzeń, planów i pasji, jednak muszę przyznać, że dopiero po urodzeniu mojego dziecka, wszystkie te plany nabrały szybszego obrotu. Trochę jakby zaczęły mieć zdecydowanie większy sens.

Po urodzeniu syna, szybko obroniłam pracę magisterską oraz wymarzony doktorat z ekonomii. Znalazłam nową pracę i tak też już od paru lat jestem jej pasjonatką. A czym się zajmuję? Pracując od 15 lat zajmowałam się sprzedażą, marketingiem, produktami a ostatnio bardzo intensywnie, zarządzaniem projektami. Każdy obszar biznesu, którym się zajmowałam i zajmuję wymaga ode mnie łączenia wielu dziedzin wiedzy i praktyki w jednym czasie. Pozwala mi to na kształtowanie nowych pomysłów, nowych perspektyw do pojawiających się problemów oraz odpowiedniego nastawienia do konkretnych wyzwań. Aby jednak na świeżo i kreatywnie podchodzić do nowych zadań, na bieżąco staram się uzupełniać wiedzę i poznawać nowe osoby, z którymi mogę ją weryfikować. To wymaga sporo czasu i konsekwencji. Ponadto, mając na uwadze zdobyte doświadczenie w zarządzaniu projektami, właśnie pracuję nad uruchomieniem własnej działalności gospodarczej, aby móc również samodzielnie pracować na siebie, poziom kompetencji i markę. Wykonywanie porządnie dwóch biznesów to wymagająca praca. Nie boję się jednak ciężkiej pracy. Uważam, że to dzięki niej wiele ludzi osiąga właśnie to o czym marzy, w tym i ja. Z pełnym przekonaniem mogę więc powiedzieć, że moja praca to również moja pasja!

Jednakże mam również inne pasje, których realizacja pozwala mi na to aby robić to, co kocham i czerpać z życia dużo radości. Kocham godzinami czytać książki. Ekonomia, psychologia, dobry kryminał, powieści, biografie – to powoduje, iż często zapominam, która jest godzina. Uwielbiam też łazić po górach, zdobywać nowe szczyty, oglądać zmieniające się widoki, poznawać nowych, interesujących ludzi a także poznawać i pokonywać siebie i swoje słabości. Ponadto, jest również sport, który bardzo mnie pasjonuje – wschodnie sztuki walki, bieganie, fitness. To dzięki niemu mam coraz więcej energii i siły na każdy dzień.

Ale jest jeszcze jedna i to najważniejsza pasja oraz miłość – a mianowicie moje dziecko. Wymagające czasu, uważności, bliskości, przytulenia, miłości, mądrości i zrozumienia.  A jak godzę to wszystko ze sobą?

Nie powiem, że jestem idealną mamą. Że mam wszystko opracowane do każdej minuty. Że od razu wiedziałam co jest dobre dla mojego dziecka Że wszystko dla niego poświęciłam. Ale jak tylko nią zostałam, to w pewnym momencie zwątpienia w cudowną wizję macierzyństwa, usłyszałam od pewnej mądrej kobiety „Jeżeli chcesz wychować szczęśliwe dziecko, to bądź też szczęśliwą mamą i rób to, co kochasz”. Od tego czasu długo wypracowywałam i nadal pracuję nad tym, co jest dla mnie i dla mojego syna najważniejsze. Staram się aby właśnie wszystkie nasze plany układać pod te priorytety. Nie zawsze oczywiście mi się to udaje, ale jak tylko poczuję, że za bardzo angażuję się w jedną sferę życia, kosztem drugiej, to szybko staram się powrócić na „właściwe tory”.

Moja metodą jest też łączenie moich pasji z moim synem. A właściwie odkrywanie przez nim, co jest w nich takiego fascynującego i pociągającego oraz odsłanianie ciekawych stron mojego świata. To właśnie razem z nim jeżdżę na niektóre wykłady, zabieram go na spotkania, oglądam wartościowe filmy. Na początku, dla niektórych pracujących ze mną, osób to było powodem do zdziwienia, jednak bardzo szybko przyzwyczaili się do tego i co ciekawe, coraz częściej widuję już dzieci na spotkaniach, podczas których możemy omówić niektóre tematy. Bardzo podoba mi się to, że dzięki wielu spotkaniom mój syn może w towarzystwie dorosłych swobodnie wypowiadać się już teraz w wielu tematach, zachowując przy tym dziecięcą jeszcze fantazję.

Ponadto, zawsze byłam przekonana, że można mieć z dzieckiem wspólne pasje. I tak jest np. z naszym czytaniem książek. Odkąd tylko mój syn przyszedł na świat, czytałam mu książki. Najpierw te najprostsze a z czasem coraz bardziej dojrzałe. Naszym codziennym rytuałem było wieczorne czytanie bajek na dobranoc. I co z tego wyszło? Moja dziecko kocha książki. W czasach gier i internetu, potrafi spędzić kilka dni na czytaniu jednej, która go wciąga bez reszty. Niesamowicie się uśmiałam jak planowałam moje cele na przyszły rok i jednym z nich było uważne przeczytanie 60 książek. A co zrobił mój syn? Powiedział, że przeczyta 61 i już na lodówce mamy kartę z listą pozycji, kto ile i kiedy przeczytał. To właśnie dzięki wspólnemu czytaniu, bardzo często umiemy znaleźć wspólny język i spędzać razem wspaniały czas. Czasami sami sobie podrzucamy coś fajnego do przeczytania. Nawet jak się uczę, to przychodzi z pytanie „Mogę koło Ciebie poczytać?”. I tak właśnie też jesteśmy razem podczas wyczynów sportowych. Razem uczęszczamy na zajęcia sztuk walki a jak mam gorszy dzień, to mój syn przychodzi z propozycją – „To może Ty pobiegaj?”. Czasami proponuje mi, że będzie obok mnie jechał na rowerze, a czasami „To ja sobie obejrzę bajkę”J Nie może być przecież idealnieJ

Staram się więc zainteresować mojego syna dzianiami, które każdego dnia mam w swoim wypełnionym czasami po brzegi kalendarzu. Razem z nim również, organizuję akcje charytatywne dla małych dzieci. To razem składamy się na prezenty, które dla maluszków wybiera. To właśnie dzięki naszych wspólnym przedsięwzięciem jest wrażliwy na pomoc innym, którzy nie mają tyle szczęścia w życiu. Sam już wymyśla kolejne…

Nie udało mi się jeszcze zachęcić go do wspólnego chodzenia po górach – gry i pływanie na razie wygrywają. Może jednak kiedyś jeszcze uda mi się razem z nim zdobyć parę tatrzańskich szczytów? A może tym razem On zarazi mnie swoją pasją? Na razie próbuje nauczyć mnie jak wspólnie grać w gry komputerowe… ale ja chyba tej przyjemności jeszcze nie „załapałam”.

Pomimo więc tego, że mam wiele pasji, jestem bardzo zaangażowana w wykonywaną pracę to spędzamy ze sobą aktynie czas. I to przy przyjemnych dla nas okazjach. Jednak ze zdarzają się dni w których ze względu na wiele zadań zawodowych, mam mniej czasu na wspólne oglądanie filmu czy grę, czy zwyczajnie mam spadek energii. Nie mam więc dla Niego tyle czasu, ile bym faktycznie chciała. Co wtedy robię? Rozmawiam z moim synem i ustalam co robimy. Są to chwilę w których się usamodzielni a ja uczę się zaufania do jego decyzji. Nie zawsze zgadzamy się ze sobą w tych naszych decyzjach, ale zawsze dochodzimy do konsensusu. Musze jednak przyznać, że bez takiego poukładania naszych spraw, nie bylibyśmy tak szczęśliwi.

To jest więc moja metoda łączenia tak wielu ważnych sfer życia. Jeżeli więc miałabym się podzielić jedna najważniejszą wskazówką, to właśnie tą którą sama kiedyś usłyszałam „Jeżeli chcesz wychować szczęśliwe dziecko, to bądź też szczęśliwą mamą i rób to, co kochasz”.


Jeśli chcesz poznać tę wspaniałą Kobietę, zajrzyj na jej stronę: www.dariabazydlo.pl

 

Pozdrowienia!

Joasia

Reklamy

2 thoughts on “Jestem mamą. Mam pasje. – historia Darii

  1. Magda-Lekka Zmiana Mamy pisze:

    Wielkie gratulacje dla Darii, że udaje się wszystko godzić. Myślę, że to jest właśnie kwestia znalezienia sposobu, ale też równowagi. Określenia sobie pewnych proporcji – w jakim stopniu zajmuję się pracą, rozwojem , ale też pamiętanie o innej ważnej roli czyli byciu mamą. Trzeba zrobić tak, by w naszych działaniach, nie ucierpiało dziecko, bliskie osoby. To bywa trudne, ale jest możliwe. To my ustalamy czas, wyznaczamy granice. Co jakiś czas można się zatrzymać i zastanowić się – czy wszystko jest ok? Czy proporcje nie zostały zachwiane? Taka krótka rewizja. Jeśli jest potrzeba – trzeba skorygować, jeśli jest dobrze – można działać dalej 🙂

    Lubię to

  2. magdasierocinska pisze:

    cudowny wpis 🙂 Ostatnio rozmawiałam z narzeczonym o przyszłym potomstwie i broniłam się rękami i nogami przed zakładaniem rodziny od razu po ślubie. Jestem dosyć aktywna i „niewyżyta” zawodowo, tyle rzeczy chcę zrobić, tyle zwiedzić… Martwię się, że potem już nigdy nie spełnię żadnego marzenia…

    Lubię to

Podziel się opinią - każde słowo ma swoją wartość :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s