Być blisko własnego dziecka… – czerwiec w Projekcie TSP

 

baby-706946_1280

Uwielbiam zasypiać przy moim synu. Maleńkie rączki oplatają moją szyję, wymieniamy się „dobranoc, skarbie”, „kocham cię” i całusami, a na mojej skórze pozostawiony zostaje ślad jego oddechu. Są to takie chwile, kiedy nie wyobrażasz sobie, że można kochać kogoś jeszcze bardziej.. Chwile, które chcę zapamiętać do końca życia, dlatego chcę je zapisać, bo pamięć ludzka jest mocno zawodna i już za rok na pewno nie będę pamiętać o tych ulotnych momentach ładujących moje emocje..
Kiedy jesteście tylko we dwoje – on i ona, bezdzietna para – każdego wieczoru zasypiasz nie zdając sobie nawet sprawy, że któregoś dnia wszystko może się zmienić. Oskar spał z nami od początku, tylko na kilka nocy wywędrował do swojego łóżeczka, którego w ogóle nie tolerował. Naczytałam się poradników, jak uśpić malucha w jego łóżku i takich, które odpowiadały o metodzie 1-3-5 (przychodzeniu do plączącego dziecka po minucie, potem po trzech, a później po pięciu). Żyłam w wielkim stresie, bo mój syn nie chciał się do tego wszystkiego dostosować.

Na szczęście szybko odrzuciłam książki i poradniki i poddałam się własnej intuicji. Oskar spał z nami przez prawie 2 lata. Pewnego ciepłego dnia wyłożyłam mu na podłodze materac z łóżeczka, zapakowałam go do namiotu i zrobiłam małemu legowisko. Chciałam, aby nauczył się spać spać, ale nie było już we mnie żadnego parcia. Usypiałam go tam, czasem zasypiałam razem z nim, jednak te chwile, kiedy ciepła rączka trzyma mnie za szyję, a ufne malutkie ciałko wtula się we mnie jest czymś wręcz nie do opisania… To jedne z najpiękniejszych chwil, jakie możesz przeżyć z własnym dzieckiem..

Zawsze starałam się podążać za moim dzieckiem. Dawałam mu swobodę wyboru, upewniałam, że każdy wybór jest dobry, bo jest jego własny. Uważam Oskara za bardzo szczęśliwego człowieka. Dziś, patrząc na niego, jestem wręcz dumna z tego, czego dokonaliśmy – my, jego rodzice. Wychowując Oskara na człowieka, który ma prawo głosu i nawet jeśli nie zgadzamy się z jego zdaniem, to je szanujemy, sprawiliśmy, że jego poczucie własnej wartości jest na naprawdę wysokim poziomie, a poziom bezpieczeństwa równie wysoki.

Dlatego pozwoliliśmy sobie podążać za nim w czerwcu. Zbieraliśmy z nim ślimaki, graliśmy w piłkę, zamiast robić coś, na co my sami mieliśmy ochotę. Nie poszliśmy na zajęcia, na których w ostatnim czasie zbytnio się nudził. Codziennie pytaliśmy go, co ma ochotę robić tego dnia, co weekend to on decydował, gdzie chce się wybrać z tatą (sobota to czas, kiedy Oskar spędza czas tylko z tatą przez praktycznie pół dnia). Co wieczór pytaliśmy go, jak mu się podobał dzień. Cały czerwiec planowany był głównie pod niego. I powiem Ci, że był to czas, kiedy zbliżyliśmy się do siebie jeszcze bardziej, a my, rodzice, zobaczyliśmy w naszym synu jeszcze więcej wartości.

Reklamy

2 thoughts on “Być blisko własnego dziecka… – czerwiec w Projekcie TSP

Podziel się opinią - każde słowo ma swoją wartość :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s