Czy widzisz koniec swojego działania?

search-1019904_1920

Jeśli nie znasz celu swojej podróży, jak możesz do niego świadomie dotrzeć? Wyobraź sobie, że chcesz się wybrać na wycieczkę do Indii. Ale nie robisz nic poza tym – nie planujesz daty wyjazdu, sposobu dotarcia. Przypadkiem znajdujesz się na jakimś statku, ale nie wiesz, czy płynie on akurat do Indii. Wsiadasz. Myślisz sobie – A nuż znajdę się u celu. Tymczasem, owszem, statek płynie, ale akurat nie do Indii. Kilka tygodni później, kiedy siedzisz i czekasz na przychylność losu, podpływa pod Twój nos statek płynący do Indii. Myślisz – No w końcu! Dopływacie do lądu, jednak to nie o tą część Indii Ci chodziło. Chciałaś być na północy, a znalazłaś się całkiem na południu. Po wielu próbach, dostajesz się do wymarzonego miejsca, ale zajmuje Ci to lata i już w tej chwili tak nie cieszy, bo.. zmieniły się Twoje priorytety. Tak wygląda życie kogoś, kto nie ma planu na przyszłość, kto żyje przypadkiem i po omacku. 

Źródło

A teraz wyobraź sobie, że ustaliłaś sobie plan, że za 5 lat znajdziesz się w Indiach, w konkretnym mieście przy granicy z Nepalem i że na ten cel będziesz odkładać 100 zł miesięcznie, bo już sprawdziłaś, że przelot samolotem jest dosyć drogi, mimo że życie na miejscu już nie. Znalazłaś biuro podróży zajmujące się transportem osób chcących polecieć w to konkretne miejsce. Masz wszystko zaplanowane i spokojnie możesz zająć się teraz innymi celami.

Źródło

I dlatego właśnie postanowiłam zaplanować swoją przyszłość. Planować na kilka lat do przodu zaczęłam już kilkanaście lat temu, ale samo realizowanie celów było moją piętą achillesową. W 2014 roku się to zmieniło i moja skuteczność jest dużo większa. Między innymi dlatego (były też inne powody) w grudniu 2014 roku ponownie zaplanowałam swoje najbliższe 10 lat.

Więcej na ten temat będzie niebawem, dziś chciałabym się skupić na działaniu z wizją końca.. życia. Temat własnej śmierci dla wielu jest tematem trudnym. Dla mnie – być może z racji zawodu – jest to naturalna kolej rzeczy, tym bardziej jednak skłaniająca do refleksji nad własnym życiem. Tematy typu mój własny pogrzeb czy przeszczep narządów po mojej śmierci (zainteresowanych tematem zapraszam na stronę dawca.pl) nie są dla mnie tabu.

Dlatego bez oporów wykonałam kiedyś zadanie zaproponowane przez Iwonę Majewską-Opiełkę i Stephen’a Covey’a. Zadanie to polegało na wypisaniu po lewej stronie kartki w pewnych odstępach bliskich osób, przedstawiciela miejsca naszej pracy, przedstawiciela przyjaciół oraz przedstawiciela ugrupowania społecznego, do którego należymy (hobbystyczne, biznesowe, itd). Po prawej zaś stronie należy wpisać, jak chcielibyśmy być wspominani przez te osoby na naszym pogrzebie. Dla osób o słabszych nerwach Iwona MO ma inną propozycję – wyobraź sobie, że obchodzisz swoje 80te urodziny, a te wszystkie osoby podchodzą do Ciebie i mówią Ci, jak oceniają Twoje zachowanie w stosunku do nich przez te minione lata.

Wbrew pozorom zadanie nie jest proste, a wynik daje dużo do myślenia. Okazuje się często, że chcielibyśmy wśród pracowników i szefostwa firmy, w której pracujemy, być zapamiętani jako osoby pracowite, otwarte na propozycje i pomysły szefa, serdeczne i ambitne, a wcale nie pracujemy na taką opinię.. Chcemy, by nasze dzieci myślały o nas z radością wspominając czas dzieciństwa i późniejsze lata dorosłego już życia, a wciąż na nie krzyczymy, czy nawet stosujemy przemoc, przez co potęgujemy jedynie ich nieufność do nas.

Kiedy zdamy sobie sprawę, gdzie chcemy być emocjonalnie u schyłku naszego życia, zaczynamy inaczej patrzeć na ludzi, z którymi mamy do czynienia. Chcemy dla nich dobrze. Ale nie tak, jak nam się wydaje, że być powinno. Słuchamy ich naprawdę i próbujemy dać im to, co sprawi, że będą szczęśliwi. Stajemy się bardziej świadomi tego, jak postępujemy obecnie, a jak powinniśmy się odnosić do innych.

Wtedy właśnie zaczyna się myślenie o zasadach. Zasady są takim drogowskazem, za którym podążanie równa się szczęśliwe, zgodne z naszym sumieniem, pełne sukcesów życie. Kierując się w naszym postępowaniu właśnie zasadami, a nie tym, co pomyślą inni, nie tym, że praca jest ważniejsza, nie tym, że wszystko dla rodziny, a dla mnie nic, bo jestem nieważna, nie tym, że muszę zemścić się na swoim wrogu, osiągamy spokój wewnętrzny w działaniu. Jak pisze Covey – zasady są ponad nami. Nie można z nimi dyskutować, a raz ustalone powinny być przestrzegane skrupulatnie. W pewnym momencie staną się naszym nawykiem, czyli czymś, co robimy bez zastanowienia.

Nie jestem osobą chodzącą do kościoła, choć wychowałam się w rodzinie katolickiej. Nie czuję z nim więzi. Mam jednak swoje zasady, których nie łamię, a które wpisują się w schemat postępowania Jezusa, Buddy i innych przedstawicieli różnych religii świata. Słusznie zauważył Covey, że zbyt często zdarza się widzieć osoby regularnie chodzące do kościoła, a nieprzestrzegające zasad w nim nauczanych (niczym dewotka z fraszek), natomiast często spotyka się osoby spoza jakiejkolwiek religii, ale z zasadami, które są skrupulatnie przestrzegane. Moje zasady nie ranią drugiego człowieka. Mój Mąż powiedział kiedyś, że gdyby nawet nie wiedział, że jedną z podstawowych zasad, wyznawanych przeze mnie, jest:

„Nie czyń innym tego, co tobie niemile”

od razu by zgadł. Była to dla mnie informacja zwrotna, że postępuję właśnie w ten sposób. Mam wiele innych zasad, zależy mi, abyś i Ty znalazła swoje i mocno się ich trzymała.

Kiedy już przemyślałam swoje zasady, idąc za Covey’em, postanowiłam stworzyć Misję Życia. To taka deklaracja, w jaki sposób chciałabym żyć. Zasady mi to ułatwiły, myśl o opiniach innych na mój temat podczas mojego pogrzebu ukierunkowała. Misja Życia zawiera zasady, według których chcielibyśmy żyć, ale i nasze pasje, którym chcielibyśmy się poświęcić, zachowania w stosunku do własnych czterech obszarów życia (będzie o tym niedługo), wizję naszego życia i cele, jakie chcemy osiągnąć (w dosyć ogólny sposób, bo zbyt długa Misja nie skłania do czytania jej codziennie, co jest wskazane).

Deklarację Misji można tworzyć w każdej grupie społecznej. Swoją własną, ale też Misję Rodzinną uwzględniając cele, do których dąży rodzina i zasady, wg których chce żyć, a także Misję Przedsiębiorstwa, któremu szefujemy, do czego Was gorąco zachęcam. My jesteśmy w trakcie tworzenia Misji Rodzinnej, ale w niedługim czasie stworzę Misję swojej fotografii, bo chciałabym dokładnie widzieć, do czego zmierzam.

Działanie z wizją  tego, co chcemy osiągnąć, ułatwia nam osiągnięcie celu. Jeśli pragniesz mieć rodzinę pełną dzieci i z dwoma psami, mieszkać w białym domu w Miami, prowadzić towarzyskie życie i odnosić sukcesy jako dekoratorka wnętrz, sporządź plan działania i.. zabieraj się do pracy 🙂 Niech każdy dzień przybliży Cię do Twojego celu!

__________________

Drugi nawyk skutecznego działania wg Stephena Covey’a: Działaj z wizją końca

Reklamy

Podziel się opinią - każde słowo ma swoją wartość :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s