Projekt TSP – marzec 2016

emocje, projekt

Tak się akurat złożyło, że to w marcu Oskar przechodził jeden z większych w ostatnim czasie skoków”dwulatkowych”, łącznie ze wzrostem obwodu głowy. W takich chwilach każde z nas potrzebuje wykazać się cierpliwością, miłością i zrozumieniem. Nie tylko my byliśmy zmęczeni tymi zmianami humoru, zmianami decyzji z sekundy na sekundę (dosłownie), płaczem i buntami. Odnoszę wrażenie, że sam Oskar przyjął zakończenie skoku z radością i z dnia na dzień stał się na nowo naszym ukochanym, spokojnym, choć energicznym dzieckiem 🙂

Marzec zatem spędziliśmy głównie na spokojnych rozmowach, tłumaczeniu i okazywaniu miłości, bo w takiej sytuacji jedynie to mogło wzmocnić naszego syna i pomóc mu przejść przez kolejny etap rozwoju w miarę bezstresowo.
Znalazły się jednak chwile także na inne elementy. Między innymi, na rozmowy o emocjach wypisanych na twarzach innych osób. Okazuje się, że Oskar bezbłędnie odgaduje radość, złość, smutek, czy płacz u innych. Sam wpadł na pomysł, bym na balonach namalowała konkretne buźki. Na szczęście przeważają te uśmiechnięte 😉

 

 

 

Bywały w marcu takie chwile, kiedy i mi brakowało sił i cierpliwości. Nie chciałam ranić swojego syna, dlatego zawsze w takich sytuacjach mówiłam mu, że jestem na niego zła i nie chcę teraz rozmawiać, żeby go nie ranić, że porozmawiamy później, kiedy już złość mi minie. Niemal w każdym przypadku Oskar podchodził do mnie, przytulał się, cmokał i spoglądał na mnie. Po tym następowało zdanie:
– Mamusiu, uśmiechnij się.
Jakże nie uśmiechnąć się do tak wspaniałego syna..? Kiedy się uśmiechałam, on także się uśmiechał i wołał radośnie:
– Już nie jesteś zła?
Nigdy nie zostawiamy tematu bez omówienia go. Dlatego nawet jeśli uśmiechałam się do Oskara, nie oznaczało to, że możemy przejść nad danym tematem do porządku dziennego. Mogłam jedna, już uspokojona, porozmawiać mu i przedstawić swoje stanowisko w tej sytuacji. Dlaczego nie podobało mi się to, co zrobił, powiedziałam mu już wcześniej, w tej chwili pozostawało uzgodnić z Osim, że nie życzę sobie, aby kopał/uderzał/niszczył/itd. Przybijaliśmy piątkę na znak zgody i z każdą taką chwilą było coraz lepiej.
Takie sytuacje zdarzyły się może trzy czy cztery razy, na szczęście. Bywało jednak chwilami mocno męcząco 🙂
Poza takimi chwilami, codziennie dbałam o to, aby Oskar dostawał to, co sprawia mu najwięcej radości. Codzienne dbanie o obszar emocjonalny (a także o nasze ciało, duszę i  o intelekt) jest czymś, o czym nie powinniśmy zapominać, dlatego w marcu duży nacisk położyliśmy właśnie na emocjonalne wzmocnienie Oskara. Poza spokojnymi rozmowami, pełnymi ciepła i zrozumienia tłumaczeniami, dawaliśmy Oskusiowi sporą dawkę pozytywnych sytuacji.
Uwielbia, kiedy opowiadamy mu do snu bajki, dużo bardziej, niż kiedy mu czytamy, dlatego w marcu nie szczędziliśmy mu tego. Usypiałam Oskara opowiadając mu bajeczki, mąż opowiadał mu je, kiedy wstawał do syna w nocy. Każda bajka pełna była pozytywnych wydarzeń, bohaterami były istoty, które danego dnia wzbudziły w Oskarze najwięcej pozytywnych emocji. Każda kończyła się dobrze i niosła ze sobą jakieś przesłanie. Czasem bajkę układaliśmy z Osim razem.

Dużo pozytywnych emocji daje Oskarowi zabawa ciastoliną oraz malowanie/wycinanie/klejenie, czyli ogólnie plastyczne prace ręczne. I tego u nas nie zabrakło. Codziennie coś z tych elementów miało miejsce.

Spacery, szaleństwa ruchowe, zajęcia basenowe czy przedprzedszkolne… Każda chwila, każdy dzień wypełniony był przez podobne chwile. Dużo się działo i myślę, że Oskar marzec wspomina bardzo pozytywnie 🙂

A jak Wam minął ten czas??

Reklamy

Podziel się opinią - każde słowo ma swoją wartość :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s