Podsumowanie roku 2015.

Miniony rok był dla mnie jednym z roków przełomowych. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się tak spektakularnych efektów, kiedy tworzyłam moją trzecią już Mapę Marzeń – Mapę Celów, choć nie powinno mnie dziwić, że jednak spełniła się niemal w stu procentach (jakieś 80% to naprawdę świetny wynik przy zerowym lub kilkuprocentowym spełnianiu się moich celów i planów noworocznych z dawnych lat).

W każdym niemal polu mojej Mapy pojawiał się NASZ DOM. Taki wymarzony, idealny dla nas. Za radą pani Kariny, opisany był w szczegółach. Znalazłam prawie że dokładnie taki, jakiego pragnęliśmy. I już sam ten fakt sprawił, że moja Mapa spełniła się w 50% (każde pole odpowiada za coś innego – mój dom musiał pojawić się w polu pieniędzy, abyśmy mogli dostać kredyt na dom i wykończenie, w polu pomocnych ludzi, w polu środkowym – jako moje największe marzenie na ten rok, w polu rodzinnym – bo to miejsce nie tylko dla mnie, ale dla całej naszej rodziny,w polu kreatywnym – bo przecież trzeba go wykończyć, a do tego potrzebna jest wyobraźnia…). Tak właśnie tworzy się Mapę. Zostawiając temat domu tylko w polu pieniędzy, zabrakło by serca dla tego domu (żółte pole), pomysłów na jego wykończenie (pole białe), ludzi, którzy udzielili nam ogromnej pomocy na każdym etapie załatwiania spraw, jak polecony radca prawny /dzięki, Emi!/ czy inne osoby lub firmy (pole szare), itd…..
W tym roku, 2016, moja Mapa skupia się na biznesie. Biznes z Mapy z 2015 zniknął w lipcu. 26 czerwca podpisaliśmy umowę rezerwacyjną domu i od tego czasu wszelkie domowe sprawy wypełniały KAŻDY MÓJ DZIEŃ (nie wolną chwilę, wypełnione tym były całe dnie, osoby, z którymi w tym czasie udało mi się spotkać, mogą to potwierdzić..). Postanowiłam biznes odłożyć, a skupić się na tym, na czym zależy mi najbardziej w tym (czyli 2015) roku. I tak też się stało.
Zrezygnowaliśmy z dwóch urlopów, żeby móc podomykać jedne sprawy, bo pojawiały się kolejne. Od chwili kupna domu i podpisania umowy 26 czerwca do chwili wprowadzki 28 listopada minęło kilka miesięcy. W tym czasie dom był wykańczany przez dewelopera do stanu deweloperskiego, a my załatwialiśmy sprawy finansowe i inne organizacyjne, a później zaczęło się wykańczanie, projektowanie mebli (wszystkie meble, jak i wystrój zaprojektowałam sama, sprawy finansowe przejął mój mąż), dogadywanie spraw, cała logistyka wykańczania domu i przeprowadzki. Z dwuletnim biegającym wszędzie i mającym własne zdanie chłopakiem 😉
I powiem Wam, że patrząc teraz z perspektywy czasu, zastanawiam się, skąd ja miałam w sobie takie powera 🙂 I jeszcze coś Wam powiem – wtedy bywałam czasem bardzo zmęczona, ale nie zamieniłabym tych dni na żadne inne. Nauczyłam się tak dużo, rozwinęłam w sobie niezwykłą umiejętność – załatwiania spraw przez telefon (dotąd był to dla mnie ogromny problem, nad którym pracowałam), dowiedziałam się wielu niezbędnych informacji dotyczących samego domu, o których nie miałam zupełnie pojęcia. Mój mąż wręcz patrzy na mnie ze zdumieniem, bo nagle ze spokojnej w jego oczach osoby stałam się przedsiębiorczą kobietą. 🙂 🙂
Rozwój osobisty także był na mojej Mapie. I realizacja tego punktu przeszła moje najśmielsze oczekiwania.. Poza tymi wszystkimi – większymi i mniejszymi – umiejętnościami, które zdobyłam podczas wykańczania domu, pojawiłam się na Dniach Siły organizowanych przez panią Iwonę Majewską-Opiełkę, od której mój rozwój osobisty w ogóle się zaczął, kiedy jako zagubiona emocjonalnie studentką sięgnęłam po jedną z jej książek „Ku doskonałości. 30 dni pracy nad sobą”. Dla tych, którzy nie wiedzą, o czym mówię, Dni Siły to takie dwa dni w roku, kiedy możesz spotkać się z innymi osobami pracującymi nad sobą, rozwijającymi się w duchu logodydaktyki, poczuć wszechogarniającą radość, poznać nowych, fantastycznych ludzi [poznałam niezwykle ciepłą kobietę, panią Elżbietę Skwarę, która jest dla mnie inspiracją do dobrego życia, a która jest też wspaniałym przykładem dla swoich wnucząt], ale też posłuchać interesujących wykładów [czasem wręcz niesamowitych – uwielbiam poczucie humoru pani Iwony Korjak i niesamowity spokój w kojącym głosie pani Kariny Sęp!]. Oczywiście, mam w planach pojawienie się na tegorocznych Dniach Siły.

Jak pisała w którejś książce pani Iwona, jeśli z całych dwóch dni wyciągniesz dla siebie jedno zdanie i ono Cię poprowadzi, to było warto… Może się tam spotkamy? Kto wie? 🙂

Poniżej przedstawiam Wam moją nową Mapę Marzeń – Mapę Celów. Graficznie przemawia do mnie jeszcze bardziej niż poprzednia. Jestem wzrokowcem i takie szczegóły, jak dobór odpowiednich odcieni czy rodzajów danego kształtu ma dla mnie ogromne znaczenie. Zapewne dlatego, że patrzenie na moje Mapy sprawia mi tak wielką przyjemność, że są one bardzo głęboko w moim sercu, i że zawarłam na nich wszystko to, co jest dla mnie ważne, realizuję ją. Po prostu. Pamiętaj, to musi być TWOJA MAPA. Nie spełniaj marzeń otaczających Cię osób. Zanim wpiszesz coś na swoją Mapę, zastanów się wielokrotnie, czy Ty naprawdę tego pragniesz.. A może ktoś inny oczekuje, żebyś zrealizowała właśnie ten plan, a Tobie jest to obojętne? Wtedy nie dziw się, że dana rzecz się nie zrealizowała. Miej serce dla swojej Mapy. Ja dla swoich mam ogromne! Uwielbiam je! 🙂
Z tym Was zostawiam, Kochani.
Tworzycie swoje Mapy? Pochwalcie się nimi i swoimi wrażenia w komentarzu. Z chęcią do Was zajrzę i podpatrzę, jaką grafikę stosujecie 😉 Takie właśnie wizyty są dla mnie kopalnią inspiracji 🙂
Reklamy

Podziel się opinią - każde słowo ma swoją wartość :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s